19 styczeń 2017

4 dekady kobiecości | Newsweek Psychologia

OD PENSJONARKI DO ZINTEGROWANEJ KOBIECOŚCI

Cztery dekady temu Michalina Wisłocka dała Polkom prawo do seksualnej przyjemności. Przestrzegała, Że tylko edukacja seksualna pozwoli nam właściwie definiować swoje potrzeby, a tym samym budować udane związki. Gdzie jesteśmy dzisiaj?

TEKST Marta Niedźwiecka/ ILUSTRACJA Dorota Janicka

 

Edukacja seksualna Polek rozpoczęła się czterdzieści lat temu, kiedy ukazała się ,,Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej – pierwszy polski poradnik dotyczący seksualności. Odniósł ogromny sukces, sprzedając się w łącznym nakładzie siedmiu milionów egzemplarzy. O takim wyniku mogą dziś marzyć tylko połączone siły skandynawskich kryminałów. Zdaniem prof. Zbigniewa Izdebskiego, dzięki staraniom którego ukazało się właśnie wznowienie legendarnego poradnika, wyjątkowość „Sztuki kochania” polegała na tym, że pokazała seks jako element więziotwórczy, konieczny dla trwania związku. Co zmieniło się w polskiej świadomości seksualnej przez te 40 lat, a co pozostało nieodrobioną lekcją?

 

DYLEMATY SAMOMIŁOŚCI

Jedną z ważnych zmian, jakie dokonały się w okresie ostatnich czterech dekad, jest zmiana podejścia do miłości z samym sobą. Choć trzeba zaznaczyć, że zmiana ta – jak wiele w obszarze świadomości seksualnej – dokonuje się powoli i nie można powiedzieć, że mamy za sobą pełen zwrot w traktowaniu masturbacji.

Wisłocka używa przestarzałego już terminu – onanizm, który odnosi się do kontekstu grzechu, nieczystości, wzorców kulturowych oraz religijnych, zmierzających do zahamowania czy opresjonowania naturalnej ekspresji seksualnej człowieka. W „Sztuce kochania” widzimy masturbację potraktowaną dość narzędziowo i z powściągliwością. Tymczasem w nowoczesnym i pozytywnym podejściu do seksualności masturbacja się liczy i jest ceniona. Co więcej, nie mówimy o niej jako o czynności zastępczej, tylko traktujemy ją jako pożądany element kształtowania się dojrzałości psychoseksualnej oraz jeden z wielu sposobów, w jaki możemy realizować swoje potrzeby seksualne, gdy jesteśmy już dorosłymi ludźmi.

Dla rozwoju dojrzałej seksualności masturbacja odgrywa niebagatelne znaczenie, wspierając kształtowanie się reprezentacji własnego ciała. Na etapie dziecięcym dotykanie się, przeżywanie wrażeń zmysłowych, wizualnych, kinestetycznych służy nam do budowania adekwatnego obrazu i czucia ciała, nie tylko w kontekście przeżywania impulsów seksualnych, ale chociażby akceptacji własnej kobiecości i męskości. Uważa się, że pominięcie masturbacji, która w procesie wychowania została obarczona poczuciem winy, może korelować z trudnościami w osiąganiu satysfakcji seksualnej w wieku dojrzałym.

 

MOSTY NAD PRZEPAŚCIAMI

Prof. Izdebski akcentuje to, że jedną z najważniejszych zmian światopoglądowych, jakie zafundowała Pola­ kom Michalina Wisłocka, było nadanie seksualności kobiet równouprawnionego znaczenia. Zagłębiając się w „Sztukę kochania’: możemy zobaczyć, jak wyglądały dylematy kobiet lat 70. ubiegłego stulecia i porównać je do naszych, aktualnych wyzwań. Widzimy, jak wiele już powstało mostów pomiędzy kobiecością a męskością i jak daleko kobiety odeszły od XIX-wiecznych wzorców kształtowania swojego życia intymnego. Wisłocka pisze we wstępie: ,,W moim przekonaniu w kobiecych rękach leży kształt miłości i kultura życia uczuciowego rodziny.” Dzisiaj zapytamy – to za co w takim razie odpowiedzialni są mężczyźni? Gdzie jest ich wkład w życie uczuciowe, w seks? To właśnie w tym aspekcie odbija się cała trudność związana z seksualną i społeczną emancypacją kobiet.

Mężczyzna w „Sztuce kochania” to nieomal zwierzę podporządkowane instynktowi, egoistycznie skoncentrowane na własnej przyjemności. Autorce nie udaje się porzucić tonu nacechowanego resentymentem wobec płci, której z jednej strony ufać nie można, z drugiej strony obyć się bez niej nie sposób.

W świecie kobiet XXI w. to napięcie słabnie z każdą dekadą. Nadal mamy wyzwania społeczne, obyczajowe, którym musimy sprostać, nawet jeżeli nie uważamy się za kobiety wyzwolone. Jednak nie tkwimy tak mocno w uwikłaniu w „męskie i dominujące’: Już zyskałyśmy swój głos. Wiemy, że możemy obyć się bez mężczyzn – żyć w pojedynkę, wychowywać dzieci, zarabiać, robić karierę, mieć kochanków i kochanki. Wiemy, że seks z penetracją nie jest szczytem naszych marzeń, bo kobieta osiąga satysfakcję seksualną na tak wiele sposobów, że ograniczenie się do tego jednego byłoby dramatycznym zawężeniem szerokiego spektrum wrażeń, które możemy przeżywać.

 

SPRAWDZONE SPOSOBY JUŻ NIE PASUJĄ

Widząc wkład Wisłockiej w naszą seksualną wolność, opieramy się naukom, które przypominają lekcje dla pensjonarek wychowywanych do manipulowania światem. Wisłocka pisze m.in.: ,,Ale nie zapominajmy, że płacz jest także bardzo niebezpieczną bronią w polityce mądrej kobiety ( … ). Istniej ogólna zasada – płacz zdobi blondynki o dziecinnych rysach twarzy i dużych oczach, jeśli łzy spływające na policzki powodują jedynie lekkie zaróżowienie końca nosa. ( … ) Można czarować mężczyzn płaczem, byle nie za często. ( … ) Brunetki mają skłonność do czerwienienia powiek i występowania czerwonych plam na twarzy w czasie płaczu. Kobietom tak reagującym nie radzę płakać, ponieważ widok ich nie rozczuli mężczyzny, a raczej wzbudzi chęć ucieczki’:

Takie sprawdzone zasady naszych babek, a może nawet matek, brzmią teraz nieadekwatnie. Nie tylko dlatego, że mamy prawo nie wyglądać idealnie, gdy przeżywa­ my emocje. Ale głównie dlatego, że jeżeli emocjonalna manipulacja legnie u podstaw naszych relacji z mężczyznami, to nie mamy szans na partnerskie, zrównoważone układy. Takie, w których jest miejsce na obustronne wsparcie w chwili słabości, bycie akceptowanym, a zwłaszcza – prawdziwą miłość. Ponieważ aktualnym wy­ zwaniem kobiet jest mniej – jak wpisywać się we wzorce, które podobno miały zapewniać powodzenie u mężczyzn, a bardziej – jak ułożyć relacje z mężczyznami, których same wybieramy, tak by mogli oni na równi ponosić odpowiedzialność za emocjonalne i seksualne tworzenie związku.

 

Pozornie nie ma już w Polsce nieprzekraczalnych tabu. Nie oburzają nas seksualne tematy. Kobiety mogą decydować o swoim życiu seksualnym, ale podwójne standardy oceny moralności nadal funkcjonują

 

Książka Wisłockiej bezsprzecznie przyczyniła się do przyznania kobiecej satysfakcji seksualnej należnego jej miejsca. Już nie tylko mężczyźni mają prawo do przyjemności, kobieca rozkosz jest istotna i składa się na tajemnice sukcesu związków. Wisłocka opisuje wiele aspektów udanego życia seksualnego – od roli zmysłów, przez ćwiczenia dla kochanków w różnym wieku, aż do precyzyjnie przedstawionych pozycji seksualnych, opisanych poprzez ich funkcjonalności dla obydwu płci w różnych etapach życia etc. Jednak niezmiennie twierdzi, że edukacja seksualna jest podstawą do rozpoczęcia jakiejkolwiek rozmowy i że dalsze zaniedbania w tym obszarze skutkować będą coraz większymi kłopotami ludzi, którzy nie mogą właściwie definiować swoich potrzeb, są niezdolni do budowania więzi i korzystania z seksualności jako zasobu.

Wydaje się, że od pierwszego wydania „Sztuki kochania” nieomal cofnęliśmy się w rozwoju. Edukacja seksualna nie dość, że nieobecna, to jeszcze została obłożona odium i posądzona o przyczynianie się do powstawania dewiacji. Zarówno zdrowy rozsądek, jak i badania naukowe, a co więcej – doświadczenia innych narodów – pokazują, że dobrze przeprowadzona edukacja seksualna nie tylko podnosi jakość życia intymnego dorosłych ludzi, którzy byli nią objęci za młodu, ale przekłada się na późniejszą inicjację seksualną nastolatków, redukcję liczby aborcji, a nawet przestępstw na tle seksualnym. Edukacja seksualna jest w Polsce lekcją, która nadal czeka na odrobienie.

Czy po czterdziestu latach w polskiej seksualności są jeszcze jakieś tabu, czy też wydobyliśmy się ostatecznie z seksualnych opresji? Pozornie można by sądzić, że naj­ ważniejsze mamy za sobą – po­ stępująca liberalizacja obyczajów obejmuje coraz szersze kręgi społeczne. Kobiety coraz wyraźniej artykułują swoją autonomię, zarówno w obszarze prokreacji, jak i poszukiwania przyjemności i satysfakcji seksualnej. Nie wspominając nawet o tym, że w większości miast są już sex-shopy, a na wielu smart­ fonach zainstalowany Tinder. Zdaje się, że nic w sferze seksu nie jest już nieprzekraczalnym tabu, a mimo to Polska cierpi na rozdwojenie świadomości. Z jednej strony jest już krajem dość nowoczesnym i nie oburzają nas seksualne tematy. Z drugiej zaś – bardzo wiele wątków dotyczących seksualności nie zostało należycie zaabsorbowanych i rozwiniętych. Ogromny deficyt edukacji seksualnej zapełnia internetowa pornografia. Kobiety mogą wprawdzie decydować o swoim życiu seksualnym, ale podwójne standardy oceny moralności nadal funkcjonują i to nie tylko na prowincji. Czytamy teksty traktujące o zaawansowanych technikach seksualnych, ale nie potrafimy rozmawiać o własnych potrzebach, a także o emocjach związanych z erotyką i seksualnością.

Wydana po 40 latach „Sztuka kochania” może nas wciąż wiele na­ uczyć. Nie tylko radząc, jak łączyć seks z miłością, ale też pozwalając zobaczyć szeroką perspektywę zmian w świadomości seksualnej, jaka dokonała się w Polsce, i wskazując to wszystko, co mamy jeszcze do zrobienia.

 

 

Udostępnij artykuł
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
FreshMail.pl