4 maj 2016

Festiwal Ust | Uroda Życia

W majowej Urodzie Życia o rozkoszach i tajemnicach seksu francuskiego oraz o tym, że nie warto się do nich zmuszać.

 

Festiwal ust

„Seks oralny to najbardziej intymne przyjęcie drugiej osoby na poziomie smaku, zapachu , wyglądu”, mówi sex coach Marta Niedźwiecka

ROZMAWIA Aleksandra Pezda

 

Czy sztuka kochania bez seksu oralnego byłaby możliwa?

Trudno to sobie wyobrazić Seks oralny, dla nas seks francuski, to piękna opowieść o najdelikatniejszym i najbardziej intymnym przyjęciu drugiej osoby. Opowieść stara jak świat – potwierdzenie znajdziemy na przykład w Kamasutrze, która seks oralny określa mianem auparisztaka, co tłumaczymy jako festiwal ust, Nie jest więc tak, że ten rodzaj zbliżenia wymyśliła współczesna, zdeprawowana cywilizacja albo rynek porno. Przydałoby się zmienić nasze wyobrażenia o erotyce i przyznać, że seks oralny jest jedną z fascynujących form ekspresji seksualnej. Zamiast tego często pozostajemy na poziomie wulgarnych wyobrażeń.

 

Cóż, jeżeli określają to na przykład słowa „obciągnąć druta”, bywa strasznie. Prawda?

Mamy z tym kłopot i to daje o sobie znać w języku. Pomyśl na przykład, jakie konotacje towarzyszą wyobrażeniu ust. Usta przyjmują pocałunki, to brama do intymności. Ale to też skojarzenie przywołujące na myśl niemowlę ssące pierś matki. Ile w tym delikatności! A teraz wyobraź sobie te wszystkie znaczenia w Zderzeniu z genitaliami… Trudne, prawda? No i niektórzy mają problem z przekroczeniem tej bariery.

 

Bo to jak zbrukanie ideału?

Nie tylko. Nakłada się na to historia zmuszania kobiet do takich czynności seksualnych, obecna w naszej patriarchalnej kulturze. Także stereotypowe postrzeganie kobiecości z podziałem ról na czyste matki i żony, które nie robią żadnych bezeceństw, oraz dziwki, które co prawda robią bezeceństwa, ale się ich nie szanuje. Z takim bagażem kulturowym rzeczywiście trudno się przygotować do otwarcia na wysoce intymny kontakt erotyczny, jakim jest seks oralny. Sprawiedliwie muszę jednak stwierdzić, że dla obu płci ta forma aktywności seksualnej bywa wyzwaniem emocjonalnym. Kobiety czują opór przed seksem francuskim m.in. dlatego, że bywają wykorzystywane. Z kolei dla mężczyzn seks oralny wiąże się często z doznaniem braku akceptacji.

 

O jaką akceptację chodzi?

Chodzi o uznanie i przyjęcie partnera na wielu płaszczyznach. Kontakt oralny to bardzo wyraźne obnażenie się przed partnerem w naszej fizjologii. W zapachu, smaku, wyglądzie stref intymnych. To naprawdę trudne, zwłaszcza w cywilizacji, która wykształciła w nas rutynę kontroli w każdej sferze życia.

 

Prawda, już prawie nie kładziemy się do łóżka bez makijażu. Nie mówiąc o operacjach plastycznych.

Coraz większy mamy problem z tym, jak wyglądamy w obszarach intymnych. Liczba zabiegów labioplastyki w wielu krajach europejskich dogania już operacje piersi. Niestety, kobiety często próbują osiągnąć nieistniejący ideał.

 

Dlaczego w Polsce zaledwie co drugi mężczyzna i co czwarta kobieta przyznają się do seksu oralnego?

Myślę, że to kwestia uprzedzeń, przede wszystkim kulturowych, o których już wspomniałam, kiedy seks oralny uprzedmiotawia kobiety, bo za dużo zależy wyłącznie od partnera. Ale uprzedzenia dotyczą również higieny. Wiele osób odczuwa dyskomfort na myśl o tym, żeby pieścić partnera ustami, dla sporej grupy to po prostu obrzydliwe. Z mojej obserwacji wynika, że dla wielu kobiet kontakt z penisem nie jest komfortowy, wolą go trzymać z daleka od twarzy. Co znowu jest dowodem na to, jak bardzo seks oralny wskazuje na bliskość i jak bardzo bezpośredni to kontakt. Zaskakująco znacznie bardziej niż klasyczny seks penetracyjny.

 

Jakie są w takim razie korzyści?

Przede wszystkim to, że partnerzy mogą się dzięki temu spotkać w kontakcie erotycznym, który jest ze swojej natury aktem niezwykle sensorycznym. Seks oralny wiąże się z głębokim pobudzeniem wzrokowym, zapachowym i smakowym. To najpewniej największe doświadczenie multisensoryczne, jakie możemy sobie w erotyce wyobrazić.

 

A jeśli właśnie to nam w partnerze nie odpowiada? Dieta przyjdzie z pomocą?

Bywa, że dieta coś zmienia. O ile jednak może zmienić zapach ejakulatu, to niekoniecznie wpłynie na ogólne walory zapachowe ciała, szczególnie w czasie podniecenia seksualnego.

Ale ja widzę inny problem. Jeśli uważamy, że wszystko ma pachnieć jak fiołki, wtedy naturalny zapach naszych ciał pozostanie tym, z czym przyjdzie się nam zmierzyć. Notabene właśnie te naturalne zapachy są podniecające, a nie syntetyki. Warto się tak do rzeczywistości ustawić i nie szukać sztucznych fiołków tam, gdzie mamy do czynienia z o wiele bardziej wysublimowanym zestawem woni.

 

Zdarzyło ci się kiedyś naprawić jakiś związek przez odkrycie seksu oralnego?

Nie da się naprawić związku poprzez naukę technik seksualnych. Ale wszystkie pary, które do mnie przychodzą, są konfrontowane z głębszą interpretacją seksu oralnego. Ponieważ mamy tu do czynienia z bardzo delikatnym i emocjonalnym przyjęciem drugiej osoby, rozpoznanie barier w osiągnięciu satysfakcji w seksie oralnym pomaga parom znaleźć odpowiedź na pytanie, czemu bliskość nie jest ich udziałem. Nawet jeśli seks oralny nie będzie potem ich ulubioną aktywnością, pomoże im zrozumieć istotę relacji, co tylko działa na korzyść związku. Nie ma więc korelacji, że im lepszy seks francuski, tym lepszy związek. Na pewno jednak poszerzenie zestawu aktywności seksualnych wpłynie na jego jakość.

 

Dla niektórych seks oralny to rodzaj „przedseksu”, taki jeszcze nie seks. Często tak uważają nastolatki, podobnie myśli się w środowiskach, gdzie ważne jest utrzymanie czystości przed ślubem. Słusznie?

Jeśli ktoś utrzymuje, że miłość francuska nie jest seksem, robi to instrumentalnie, po to, żeby sobie w ten sposób coś załatwić. Chce uspokoić sumienie albo utrzymać się w złudzeniu, że jednak postępuje w zgodzie z regułami, jakich zobowiązał się przestrzegać. Seks francuski to pełnoprawny seks.

 

Niektórzy uważają, że to tylko faza wstępna…

Duża grupa ludzi tak sądzi: „No dobra, to mała rozgrzewka i zabieramy się do roboty”. A tu chodzi o przyjemność, wysublimowaną rozkosz, to może być głęboka i wiele znacząca zabawa z bliskim nam człowiekiem. Sęk w tym, żeby wyjść poza kilka pobieżnych ruchów czy pocałunków. Chociażby w Kamasutrze znajdziemy osiem stadiów seksu oralnego: ściskanie penisa w ręce i wprawianie ust w ruch, kąsanie boków wargami, a nawet zębami, ściskanie końcówki penisa mocno zaciśniętymi ustami, uciskanie penisa w ustach i wyciąganie go na zewnątrz, całowanie, lizanie, ssanie, połykanie – proszę, ile możliwości.

 

Właśnie, dlaczego to właściwie miłość francuska?

Francuzi oczywiście nie „wynaleźli” seksu oralnego, ale przeniknął do naszej kultury z Francji, dlatego w języku polskim wiele słów związanych z seksem ma przymiotnik francuski, na przykład „francuska choroba”, czyli franca –                 to nasze określenie na syfilis, rodem z epoki baroku. Niezależnie od tego, już w renesansowym „Dekameronie”, Boccaccio zamieścił opisy seksu oralnego, tylko że nie nazwał tego miłością francuską.

 

Zasadniczo mamy do czynienia z trzema podstawowymi technikami: cunninlingus, czyli pieszczoty żeńskich narządów płciowych, fellatio – dotyczy męskich narządów. Ale jest też anilingus, czyli pieszczenie ustami odbytu partnera. Popularne?

Mówimy o tym również rimming – określenie z języka angielskiego. To faktycznie rzadsza praktyka, chodzi o stymulację okolic odbytu; w Polsce przyjmuje się bardzo powoli. Jako naród nie jesteśmy zbyt wygłodniali inspiracji seksualnych ani nadmiernie ciekawi nowości. Tymczasem od natury dostaliśmy tylko instynkt, reszta to ars amandi, a tej trzeba się uczyć.

 

Seks oralny jest ważniejszy dla mężczyzn czy dla kobiet?

Wydawałoby się, że seks oralny jest ważniejszy dla mężczyzn, bo oni go w naszej kulturze zawłaszczyli. Lubią go i trochę mitologizują, dlatego łatwiej nam myśleć o miłości francuskiej w odniesieniu do nich. Gdy się jednak głębiej zastanowić, dla kobiet seks oralny może być o wiele cenniejszy. To dlatego, że miłość francuska polega na bardzo precyzyjnej stymulacji najważniejszego kobiecego organu seksualnego, jakim jest łechtaczka. Kobiety więc łatwiej osiągną satysfakcję seksualną  poprzez seks oralny niż przez klasyczną penetrację. O ile oczywiście mówimy o dobrym seksie oralnym.

 

Kto popełnia więcej błędów – kobiety czy mężczyźni?

Błędy można znaleźć po obu stronach, Kobiety cechuje często niechęć i mała uważność przy fellatio, czyli pieszczocie męskich sfer intymnych. Często nie uwzględniają okolic genitaliów, perineum, anusa, pośladków. Mężczyźni z kolei robią cunninlingus schematycznie, nawet nie szukając łechtaczki. Albo działają nazbyt zdecydowanie, co jest przeciwskuteczne, bo, jak wiadomo, łechtaczka to organ kilkakrotnie mniejszy od penisa, za to o wiele bardziej unerwiony. Obie strony często nie sprawdzają, jaki rodzaj pieszczot najbardziej pobudza partnera, co działa skutecznie. A tego można i warto się nauczyć. Polecam moją i Hanny Rydlewskiej książkę „Slow sex” od strony 122 – dla kobiet instrukcja bardziej opisowa, dla mężczyzn sformułowałyśmy instruktarz bardziej zadaniowo, tak żeby dotarło. Wartościową inspiracją mogą być także książki Iana Kernera, amerykańskiego trenera seksualnego, dla mężczyzn: „Jej orgazm najpierw”, a dla kobiet „Jego orgazm później”. To nowoczesne, konkretne podejście. Kto lubi, niech sięgnie po dawną literaturę, jak Kamasutra. Przestrzegam tylko – nie podchodźcie do sprawy wyłącznie technicznie. Seks to jednak wyjątkowe spotkanie ludzi, warto poszukiwać w nim głębi i poważniej szych doznań, a nie tylko pospiesznego, powierzchownego zaspokojenia.

 

To w końcu co można zaproponować zamiast „obciągania”?

Można oswoić „zrobienie loda”, ale najlepiej wymyślić coś własnego. Trzeba podejmować próby wysubtelniania i języka, i naszych działań.

 

Udostępnij artykuł
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
FreshMail.pl