17 kwiecień 2019

Seks na własną rękę | Glamour

Co daje nam masturbacja i ile tracimy, gdy się jej wstydzimy?

I czy aby na pewno robimy to dobrze?

Pytamy terapeutkę Martę Niedźwiecką.

 

tekst Angelika Kucińska

Czego nie wie dziewczyna, która się nie masturbuje?

Nie wie niczego o własnym seksie. Dlaczego? Wbrew temu, w co się wierzy w Polsce, masturbacja jest naturalnym, niezbędnym – tę niezbędność chciałabym dodatkowo podkreślić – elementem rozwoju psychoseksualnego kobiet i mężczyzn. Kobieta, która nie uprawia samomiłości jako nastolatka, może oczywiście potem nadrobić tę niewiedzę, ale etap życia, w którym powinny się pojawić pewne odkrycia, w którym zadajemy pytania i w którym kształtuje się nasza tożsamość psychoseksualna, minie. Wśród psychologów, terapeutów i seksuologów nie ma żadnego sporu w tej kwestii. Wszyscy mają jasność, że masturbacja w okresie dojrzewania stymuluje rozwój psychoseksualny. Dlaczego masturbacja jest szczególnie ważna w przypadku dziewcząt? Bo faceci mają dostęp do genitaliów. Żeby się wysikać, facet musi wziąć penisa w rękę. Żeby się umyć – tak samo. Gdy stają nago przed lustrem, to widzą swoje genitalia. Żeńskie genitalia są ukryte. Są kobiety, które mają po 30 czy 40 lat i wciąż nie widziały swoich genitaliów. To nie jest miejska legenda.

Nie zrozumiesz, jak funkcjonuje część ciała, której nigdy nie widziałaś. Gdy jedziesz do Chin, a nie mówisz po chińsku, to jesteś zdana na przewodnika. Tak samo jest z dziewczyną, która przed rozpoczęciem życia seksualnego się nie masturbowała. Jej seks pozostaje we władzy chińskiego tłumacza.

 

A można się źle masturbować?

Można. Mężczyźni najczęściej masturbują się do porno. Silny bodziec wzrokowy z pornografii natychmiast wywołuje intensywne podniecenie, i taki dorastający chłopak czy mężczyzna przywyka do tego, że orgazm osiąga się tylko dzięki silnym bodźcom wzrokowym, w oderwaniu od bodźców emocjonalnych, relacyjnych. Dziewczęta też zaczynają masturbować się do porno. Nie mówię, że każda masturbacja do porno jest zła, ale to tak, jakbyśmy za każdym razem używały wibratora. Jeśli masturbujesz się zawsze w ten sam sposób, to się przyzwyczajasz do tej techniki. Celem masturbacji, poza przyjemnością seksualną, jest bycie ze sobą i odkrywanie, jak rośnie w nas podniecenie i co jeszcze można z nim zrobić. Kobieta, która za każdym razem masturbuje się wibratorem, zawsze na tej samej prędkości, masturbuje się niewłaściwie, bo przyzwyczaja swoje ciało do jednego rodzaju bodźca. Potem może mieć problem z czerpaniem przyjemności z seksu z partnerem, jeśli partner nie robi dokładnie tego, do czego ona się przyzwyczaiła. Dobra masturbacja lubi zmianę i odkrycia. Może kryształowe dildo zamiast wibratora? Może palce? Może owoc? A może dziś zmienię tempo? Wiele osób przestaje się też masturbować, gdy wchodzą w związki.

 

Rozprawmy się od razu i z tym mitem, że ludzie w szczęśliwych związkach nie potrzebują masturbacji.

Jeśli myślimy, że w udanym związku masturbacja nie jest potrzebna, to traktujemy masturbację jako coś, co jest zamiast. Bzykam sama siebie, bo nikt inny mnie nie bzyka. Masturbacja to seks z samym sobą. Nie muszę się wtedy skupiać na partnerze czy partnerce. Mogę zauważyć, że coś mi się pozmieniało. Że bardziej odbieram bodźce z lewej niż z prawej strony. Że mam ochotę fantazjować o seksie z kosmitami. Wycofując tę aktywność, zubożamy sobie portfolio seksualne. Odbieramy sobie szanse odkrycia czegoś na własną rękę i erotycznej intymności ze sobą. Oczywiście, jak we wszystkim trzeba odnaleźć dobre proporcje. Do mojego gabinetu przychodzą mężczyźni, którym związki się rozsypały, bo kompulsyjnie się masturbowali, i to była w zasadzie główna, a czasem jedyna forma ich aktywności seksualnej.

 

Jakie zalety ma masturbacja przy partnerze?

Dla wielu osób jest to dużo łatwiejszy sposób komunikacji niż opowiadanie o tym, co sobie wzajemnie robić, żeby działało. Zamiast mówić partnerowi, jak ma się obchodzić z łechtaczką, można mu pokazać. Oczywiście, o takiej masturbacji też dobrze najpierw pogadać. Nie że dziś przeczytam w „Glamour”, że to fajne, więc jutro będę się masturbować przy partnerze czy partnerce, żeby delikatnie zasugerować, że coś nie styka.

 

W jednym z odcinków „Dziewczyn” Hannah masturbuje się przed pierwszą randką z nowo poznanym chłopakiem, żeby w trakcie spotkania nie przytłoczyło jej napięcie seksualne. Rekomendujesz?

Jeśli czujemy, że dzięki temu będziemy bardziej obecni, bo inaczej rozniesie nas ciśnienie, to jak najbardziej. Jestem jednak powściągliwa, jeżeli chodzi o masturbację instrumentalną, wykonywaną tylko po to, żeby rozładować napięcie. Jeśli masturbujesz się, bo masz stresującą sesję na studiach, to takie napięcie wypadałoby rozładować inaczej. Taka masturbacja jest jak picie wina, żeby zapomnieć, że następnego dnia trzeba iść do pracy. Czy osoba, która się w ogóle nie masturbuje albo masturbuje się, ale ma potem wyrzuty sumienia, może zbudować zdrową relację seksualną z innym człowiekiem? Tak, ale musi zająć się najpierw tą przestrzenią. Jeśli jakaś czynność powoduje w nas poczucie winy, to te emocje prędzej czy później rozlewają się na związek. Podobnie można odpowiedzieć na pytanie, czy osoba, która ma za sobą traumatyczne doświadczenia, jest w stanie zbudować udaną relację. Jest, ale najpierw musi przepracować swoją traumę, wykonać pracę terapeutyczną. Dopiero wtedy będzie mogła wejść w udaną relację, pewnie nawet bogatsza o jakąś wiedzę. Nie można liczyć na to, że coś się załatwi samo. Samo to się tylko psuje. Jeśli seks z samym sobą budzi w nas wyrzuty sumienia, gniew czy wstyd, to nie ma na co czekać, tylko trzeba pójść do specjalisty. Szkoda życia na kiszenie takich emocji.

 

Tekst pojawił się w kwietniowym numerze Glamour 2019

Udostępnij artykuł
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
FreshMail.pl