14 lipiec 2017

Seks kontra stres | Glamour

W lipcowym Glamour rozmawiamy o stresie, wstydzie, miłości oraz komunikacji w związku i sypialni.

Seks to nie wyścigi. Nie musisz się spinać i bić rekordów, bo presja zabija przyjemność. W seksie obowiązuje tylko jedna zasada: ma być Ci dobrze.

Seks kontra stres

Czy wstyd wciąż nas blokuje? Dlaczego pozytywna seksualność wymaga odwagi? Rozmawiamy z sex coachem Martą Niedźwiecką.

 

Dlaczego Polacy nie potrafią być zadowoleni z seksu?

Może nie wszyscy, ale duża część ma kompletnie wykrzywiony obraz tego, czym seks i seksualność są, Myślą, ze seks to jest to, co w pornografii, a to nieprawda, Myślą, że można mieć dobry seks, nie mając kontaktu z ciałem i emocjami, a nie można, bo to jest dorastanie do seksualności. Myślą, że seks to incydentalne zdarzenie, które ma miejsce po butelce wina i w określonych okolicznościach przyrody, a nie zdają sobie sprawy z tego, że żeby mieć dobry seks, to trzeba się nad nim pochylić i popracować nad sobą, często też nad relacjami. Myślą, ze seks w stylu hollywoodzkim to norma, a wcale normą nie jest, że zawsze się udaje, że zawsze są fajerwerki. To są zupełne podstawy. Możemy też wejść głębiej, w przekonania. Część ludzi myśli, że może mieć udany seks bez udanego życia emocjonalnego, Myślą, ze stereotypy społeczne i dramatyczna presja kultury wywierana na kobiety i mężczyźnie mają nic wspólnego z tym, że im się nie układa w sypialni. Myślą, że można mieć dobry seks, mając zestaw niekorzystnych przekonań na temat seksu i seksualności, Co to znaczy? Na przykład to, że mężczyzna może uważać, że wszystkie kobiety, które uwolniły swoją seksualność, to wywłoki, a jednocześnie mieć w domu potulną, grzeczną, bardzo dobrze prowadzącą się, ale też w pełni sprawną seksualnie żonę, która zawsze będzie miała ochotę na igraszki.

 

A wstyd wciąż nas blokuje, nawet 20-czy 30-latków?

Młodszych nawet podstępniej, bo nie są tego świadomi. 40-latkowie musieli sobie na jakimś etapie zadać pytania związane ze wstydem, bo te pojęcia były bardzo obecne w wychowaniu i kulturze, Z kolei dzisiejsi 2O-latkowie wzrastali w iluzorycznym odczuciu, że kategoria wstydu nie istnieje, Wstyd zastąpił obciach. Obciachowo jest mieć niewystarczająco fajne cycki albo nie dość popularne konto na Instagramie. To działa tak samo jak wstyd, bo odbiorca takiego komunikatu też czuje się nie dość dobry, by być społecznie akceptowanym, atrakcyjnym seksualnie czy godnym miłości. Kiedyś zawstydzało się kogoś, mówiąc np.: „porządne kobiety tak nie robią”, a dziś mówi się: ,,fajni ludzie tak nie robią”, ale wstydzimy się tak samo. Wstyd jest odczuwaniem bycia nie dość dobrym w porównaniu z innymi.

 

 -,,Fajni ludzie uprawiają seks”?

Na przykład. Ten mechanizm bardzo widać w społecznościówkach. Może nie chwalimy się wprost życiem seksualnym, ale pojawiają się sugestie. Fajni ludzie zawsze mają udany seks i zawsze mają świetne związki. No i są piękni. I potem sobie myślisz, że jeśli ty nie jesteś w świetnym związku, to znaczy, że coś jest z tobą nie tak. A przecież nawet najfajniejsi ludzie mają kryzysy w związkach. Nie wszyscy fajni ludzie są w związkach. W ogóle ani seks, ani związek nie powinien być punktem odniesienia w ocenianiu kogoś.

 

– A czy kobiety nauczyły się już rozdzielać seks od miłości?

Ta zmiana powolutku się dokonuje. Wiadomo, że zanim obejmie wszystkie warstwy społeczne, minie jeszcze sporo czasu, aIe już można mówić o pewnym urealnieniu, Kobiety zaczynają widzieć seksualność nie tylko w kontekście wielkiej miłości do końca życia. Dają sobie przyzwolenie na przygody. Zaczynają postrzegać związki jako coś, co wymaga pracy i może się udać, ale nie musi. Chociaż wiara w bajki jeszcze pokutuje. Są kobiety, które czekają na księcia i myślą, że jak znajdą faceta, to seksualność im się rozwinie – dzięki mężczyźnie. A powinny myśleć o tym, jak same mogłyby się zająć swoją seksualnością, jak poznać siebie, bo ta wiedza rzadko przychodzi z zewnątrz.

 

– W pytaniu o praktyczne podejście miałam też na myśli to, że seks jest naturalnym elementem codziennego życia, jak jedzenie i chodzenie do pracy…

Gdy tak będzie, to położę się w jakimś ciepłym miejscu, zamówię drinka z parasolką i wzniosę toast za dobrze odbyte ogólnonarodowe dorastanie do seksualności. No nie, większość tak jeszcze nie myśli. Pewne grupy kobiet powoli dają sobie prawo do tego, żeby seks był naturalną częścią ich życia. Żeby takie myślenie było tak powszechne jak np, to, że dbam o zdrowie i robię badania, dbam o karierę, troszczę się o relacje przyjacielskie, kobiet nie mogą spotykać kary za to, że się emancypują. A te kary wciąż funkcjonują. Systemowe – w postaci ograniczania praw reprodukcyjnych, ale też indywidualne – w postaci ocen postępowania jednostki. Co prawda coraz więcej kobiet ma to w nosie i robi po swojemu, ale to wymaga pewnej odwagi i ta odwaga – trochę jak wirus – musi się roznieść po społeczeństwie.

 

– Jako jeden ze sposobów sprzedaje się też umiejętność komunikacji. Kobiety powinny nauczyć się mówić, czego potrzebują i co je kręci. Tylko co z tego, że będę umiała powiedzieć, czego chce, jeśli…

…będziesz mówić do ściany? Niejedno uczucie zostało zniszczone przez to, że partnerzy nie potrafili się dogadać. Tylko że tutaj tak samo ważna jest komunikacja z samą sobą. To prawda, że kobiety się emancypują, dojrzewają, rozwijają w swoim życiu seksualnym i emocjonalnym znacznie szybciej niż faceci. Świadomość seksualna wśród kobiet jest znacznie wyższa. Nie ma jednego dobrego rozwiązania. Nie zapiszemy wszystkich facetów w Polsce na zajęcia ze świadomości seksualnej, bo 50 proc, nas wyśmieje, Ale jest coraz większa grupa mężczyzn – co widzę u siebie w gabinecie – która zaczyna się interesować rozwojem seksualności. Chcę też wierzyć, że im więcej będzie kobiet, które w miarę wiedzą, o co im chodzi, i potrafią to zakomunikować, tym więcej facetów dostanie przekaz, ze stare czasy się skończyły.

 

– A co nas stresuje a seksie?

Przede wszystkim sam seks. Czy to, co robię, jest OK? Może jestem drętwa, a może to on powinien jakoś inaczej? Czyli znowu – wyobrażenia zamiast rzeczywistości. Seks stresuje nas również dlatego, że nie jesteśmy pogodzeni z ciałem. Przeczytałam ostatnio, że Polki mają bardzo niski poziom zadowolenia z tego, jak wyglądają, a przecież wyglądają fantastycznie. Katujemy ciała, dręczymy je dietami, oczekujemy absurdalnego ideału, który ma dać nam poczucie bycia pożądaną. A to katowanie się odbiera radość życia. Te dwie rzeczy – seks, do którego nie mamy zaufania, i ciało traktowane instrumentalnie – uniemożliwiają prawdziwe spotkanie dwóch osób. Nie ma na nie szans, jeśli jest w nas tyle niepewności. Z drugiej strony widzę świetny trend: coraz więcej ludzi nie potrzebuje, żeby ich seks był idealny. Wystarczy im, że jest dość dobry.

 

Podkreślasz potrzebę kontaktu z ciałem. Wszyscy muszą medytować, żeby ten kontakt wypracować?

Na pewno nie da się go wypracować gadaniem. Nie ma tak dobrych terapeutów. Trzeba go wypracować przez doświadczenie. Jedni uzyskają świadomość ciała, jeżdżąc konno, na nartach albo nurkując. Inni odnajdą ten kontakt, ćwicząc jogę i medytując. Kontakt z ciałem tracimy dlatego, że głębokie psychiczne mechanizmy oddzielają nas od doświadczania. Oddzielają nas oczywiście po coś – żeby uchronić nas przed przeżywaniem rzeczy, które są trudne. Siedząc u terapeuty, można sobie coś uświadomić, ale żeby faktycznie odzyskać kontakt z ciałem, trzeba coś zrobić.

 

 

 

Udostępnij artykuł
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
FreshMail.pl